filtr cząstek stałych, dpf, wypalanie filtra, diesel

A teraz dla zainteresowanych coś o DPF (Diesel Particulate Filter). Może uchroni to naszych Klientów przed narażaniem się na niepotrzebne koszty. Skąd biorą się tak poważne problemy z filtrami cząstek stałych? Przede wszystkim z niewiedzy. Poznanie zasad działania filtra i prawidłowa eksploatacja pozwala uniknąć problemów i poważnie zredukować koszty obsługi.

Przez filtr montowany tuż za katalizatorem, przepływają spaliny silnika wysokoprężnego. W licznych, maleńkich rurkach filtra wykonane są mikrootwory, które przepuszczają gazy wydechowe, ale nie pozwalają przeniknąć cząstkom sadzy. Odkłada się ona sukcesywnie i gdy filtr zapełni się w 50 % zostaje zainicjowany proces jej wypalania. Dzieje się to dzięki zwiększaniu dawki wtrysku poprzez wtryskiwacze pracujące stale w układzie zasilania, albo poprzez wtrysk dodatkowej dawki paliwa poprzez wtryskiwacz służący tylko temu celowi. Temperatura spalin, które w normalnych warunkach wynosi ok. 200 st. C wzrasta do 550-570 st. C, co wystarcza do zapłonu sadzy. Jeżeli procesy przebiegają prawidłowo, skutecznie oczyszczany filtr będzie sprawny nawet po przebiegu 100 000 km., Ale proces dopalania nader często zostaje zakłócony. W zależności od sposobu eksploatacji dopalanie sadzy może być wymuszane częściej lub rzadziej. Samochód, który jeździ głównie w mieście, często stoi w korkach może wymagać takiego procesu już po 200 km. W aucie pokonującym dłuższe dystanse nastąpi to dopiero po 1000 km. Jeśli proces dopalania zostanie rozpoczęty samochód powinien pracować pod większym obciążeniem, najlepiej przy prędkości powyżej 50 km/h i przy ponad 1500 obr./min. Przy zbyt słabym obciążeniu temperatura spalin może być za niska by zapalić sadzę. Jest jeszcze inny problem. Dopalanie trwa kilkanaście minut. W warunkach miejskich zdarza się, że rozpoczęty proces dopalania nie zostanie zakończony, bo kierowca po prostu dotrze do celu i wyłączy silnik. Komputer ponownie spróbuje wymusić dopalenie spalin, ale proces znowu może być przerwany. Po kilkakrotnych, bezowocnych próbach zapali się kontrolka, wskazująca kierowcy konieczność wykonania szybkiej, kilkunastominutowej jazdy pod dużym obciążeniem, w celu dopalenia sadzy. Jeśli zostanie to zignorowane konieczna będzie wizyta warsztacie i przeprowadzenie dopalania w trybie diagnostycznym. Należy pamiętać, że gromadząca się sadza zaczyna blokować przepływ spalin, co powoduje zmniejszanie osiągów silnika.

Takie nieplanowe wizyty w warsztacie to wydatek kilkuset złotych. Obejmuje on koszt dopalenia i wymiany oleju silnikowego. Olej trzeba wymienić, bo zwiększone dawki paliwa po przerwanych procesach dopalania spływają po ściankach cylindrów do miski olejowej. Olej rozrzedza się, ze szkodą dla trwałości silnika, na bagnecie kontrolnym widać, jak wzrasta jego poziom. Niedokończonemu procesowi dopalania towarzyszą też nieprzyjemne zjawiska zapachowe. W samochodzie i wokół niego rozchodzi się woń oleju napędowego, czasami wręcz smród czegoś palonego. Jeśli filtr, wskutek nieprawidłowej eksploatacji zostanie całkowicie zapchany, jedynym wyjściem pozostaje jedynie jego wymiana. Koszty takiej wymiany z wykorzystaniem oryginalnego elementu idą w tysiące złotych.

Niektórzy decydują się na usuwanie DPF i pozbycie się raz na zawsze związanych z nim problemów. Nie każdy warsztat potrafi wykonać to profesjonalnie. Jeż zostanie usunięty element filtrujący bez zmiany oprogramowania komputera kierowca będzie wciąż nękany alarmami o zapychaniu się filtra a układ wtryskowy będzie „pompował” dodatkowe paliwo. Trzeba odpowiednio przeprogramować elektronikę albo wprowadzić emulatory, odpowiednio oszukujące elektronikę. W niektórych modelach aut emulowanie stanowi wręcz jedyne rozwiązanie po demontażu filtra DPF. W przypadku tak radykalnego kroku jak usunięcie filtra trzeba jednak pamiętać o rzeczy zasadniczej, często zupełnie bagatelizowanej przez użytkowników. Auta z filtrem DPF spełniają normę czystości spalin Euro 5, po jego demontażu już nie. A zatem nie są zgodne z dokumentami homologacyjnymi.

Pojawia się, zatem zasadnicze pytanie: kupić samochód z filtrem DPF czy nie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Filtr DPF to korzyść jedynie dla środowiska, dla użytkownika same kłopoty i wydatki. Trzeba stosować specjalny olej silnikowy, liczyć się ze zwiększonym zużyciem paliwa. Niekiedy trzeba też specjalnie jeździć poświęcając swój czas by dopalić sadzę, albo wybrać się na oczyszczenie filtra do serwisu. Jednak są osoby, które cenią ekologiczne rozwiązania i chcą mieć filtr DPF mimo związanych z nim problemów i kosztów. Wówczas rada brzmi: TAK dla długich dystansów, przy częstych wyjazdach w trasę, NIE przy eksploatacji w mieście, na krótkich dystansach i w ciągłych korkach. No i należy pamiętać, że często producenci nie pozostawiają już nam prawa wyboru. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce systemy dopalania cząstek stałych w silnikach wysokoprężnych zyskają nowe rozwiązania i staną się mniej problematyczne. A przy okazji też może trochę tańsze.